Po długiej podróży dotarliśmy w końcu do mieszkania ciotki. Ślub zaczynał się za pół godziny, a trzeba było jeszcze się przebrać i dojechać do kościoła, więc panował pośpiech. Ja oczywiście w niecałe dziesięć minut byłem już gotowy i się nudziłem, ale mama i siostra jak zwykle stroiły się strasznie długo.